Kto dla Was jest w tym temacie wzorem? Którego fotografa ślubnego cenicie najbardziej?

Moim fotograficznym wzorem w tej dziedzinie jest Jeff Ascough. Jego zdjęcia mają niesamowity klimat.

* jeffascough.net

* jeffascough.typepad.com/wpj_resource - blog J. A.



Witam,
ogólnie cieszę się, ze ta grupa powstała

Znajdę chwilę, to dorzucę kilka nazwisk. W Polsce nadal niestety króluje sztampa, i to często na wyraźne życzenie Par Młodych. Chociaż muszę przyznać, że nieśmiało zaczynają pojawiać się życzenia typu: “czarno białe chcemy”, “tylko na kliszach poproszę”, “plener chcemy normalnie na ulicach, a nie w parku…”Edycja: dnia 03.07.07 o godzinie 17:58


Mozna dobrze i w Polsce -> www.beznazwy.com a i to na pewno nie jedyni, ktorzy czuja robote…Edycja: dnia 05.07.07 o godzinie 16:39

Pilnie poszukuję profesjonalnego fotografa działającego na terenie Wrocławia.Miesiąc wrzesień - uroczystość kościelna + przyjęcie.

Małgosia, mało danych :)

zajrzyj na forum gdzie jest 90% dobrych fotografów ślubnych:

www.foto.forumslubne.pl/


Jak dla mnie to Joe Buissink. Jest najlepszy! :) NINJA ;) Edycja: dnia 06.10.07 o godzinie 15:03

www.tamtamagency.com.pl/stary/index2.php?s=2&id…

Cytat:
www.tamtamagency.com.pl/stary/index2.php?s=2&id…

Za Piotrem:)


No to ja zdecydowanie za Pawłem jestem :)
…a tak na serio to dla mnie guru zdjęć ślubnych jest jeff ascough…
pozdrawiam

www.zija.net

Cytat:
www.zija.net

Zośka robi ślubne? wow


www.wpja.comEdycja: dnia 03.11.07 o godzinie 11:35

Chciałbym się zająć fotografią… Może nie stricte ślubno-weselną sztampą ale właśnie doraźnym fotografowaniem ładnych ludzi w radosnych okolicznościach.
fotografie Jeffa przemawiają do mnie - widzę w nich szczęśliwych, radosnych ludzi. Rzadko widuję to na polskich fotografiach ślubno-weselnych. 90% to smutne ‘polskie gęby’ nad kotletem, z rozmytymi butelkami (najczęściej alkoholu) na pierwszym planie…

Z żoną (która ma smykałkę do “wizażu”) śmiejemy się, że moglibyśmy przyjąć zlecenie tylko od ludzi, którzy nie upieraliby się przy zrobieniu zdjęć przy wynajętym srebrnym mercedesie z firmy taksówkarskiej, czy styropianowych gołąbkach przy sesji ściągania podwiązki… (Bleeeeee!)


Cytat:
Chciałbym się zająć fotografią… Może nie stricte ślubno-weselną sztampą ale właśnie doraźnym fotografowaniem ładnych ludzi w radosnych okolicznościach.

fotografie

Jeffa przemawiają do mnie - widzę w nich szczęśliwych, radosnych ludzi. Rzadko widuję to na polskich fotografiach ślubno-weselnych. 90% to smutne ‘polskie gęby’ nad kotletem, z rozmytymi butelkami (najczęściej alkoholu) na pierwszym planie…

Z żoną (która ma smykałkę do “wizażu”) śmiejemy się, że moglibyśmy przyjąć zlecenie tylko od ludzi, którzy nie upieraliby się przy zrobieniu zdjęć przy wynajętym srebrnym mercedesie z firmy taksówkarskiej, czy styropianowych gołąbkach przy sesji ściągania podwiązki… (Bleeeeee!)

Dawid musisz nadgonić trendy w fotografii ślubnej ;) Poprzeglądaj strony mlodych fotografów którzy pracuja w tej branży - zapewniam Cię - nigdzie nie zobaczysz styropianowych gołąbków przy sciaganiu podwiązki (chyba że ktos to inteligentnie wykorzysta jako pastisz) ani smutnych “polskich mord” nad kotletem ;)


Wiem że w internecie można trafić na ciekawych fotografów, ale takich jest kilkunastu/kilkudziesięciu na całą Polskę, a przy ilości ślubów które z oczywistych względów w większości wypadków wydarzają się jednego dnia w tygodniu, to jest ich zdecydowanie za mało. Kiedy 2 lata temu sam się żeniłem, odwiedziliśmy chyba z 10 “fotografów”. Żaden z nich nie pokazał nic sensownego, więc wybraliśmy takiego który wiedział przynajmniej jak się robi zdjęcia (praca w plenerze i w studio na analogowej minolcie) i kazaliśmy mu zrobić najzwyklejsze zdjęcia na niebieskim tle. Żadnych gołąbków, czarnych cylindrów z białymi rękawiczkami i innych pretensjonalnych zagrywek.

Cytat:
Wiem że w internecie można trafić na ciekawych fotografów, ale takich jest kilkunastu/kilkudziesięciu na całą Polskę, a przy ilości ślubów które z oczywistych względów w większości wypadków wydarzają się jednego dnia w tygodniu, to jest ich zdecydowanie za mało. Kiedy 2 lata temu sam się żeniłem, odwiedziliśmy chyba z 10 “fotografów”. Żaden z nich nie pokazał nic sensownego, więc wybraliśmy takiego który wiedział przynajmniej jak się robi zdjęcia (praca w plenerze i w studio na analogowej minolcie) i kazaliśmy mu zrobić najzwyklejsze zdjęcia na niebieskim tle. Żadnych gołąbków, czarnych cylindrów z białymi rękawiczkami i innych pretensjonalnych zagrywek.

Robiłem jakiś czas temu rekonesans wśród fotografów brytyjskich, co pozwoliło mi stwierdzić, że na tym rynku bardziej rozwiniętym od naszego wcale nie jest lepiej. Tak samo jest wiele chałtury i tak samo jak się poszuka, można znaleźć fotografów, którzy “robią” śluby ambitnie. Nie mam na myśli tzw. artystycznej fotografii, tylko solidną robotę wykonaną z pomysłem i z pasją.

www.murrayphotography.com/index2.html

rzadkie połaczenie nowoczesnej reporterki z pożądaną rynkowo “ładnością”.

Podobno pracował juz w Polsce… :)


Popełniłem właśnie swoje pierwsze ślubno-weselne. Za free i w ramach grzecznościowej przysługi dla znajomych mojej żony. Nie planowali fotografa tak czy inaczej, bo ich nie stać, a zależało im na kamerzyście i filmie ze ślubu dla jakiejś starszej i ważnej w rodzinie osoby. Fotografie były dla nich drugorzędną sprawą i ktoś z rodziny miał “pstrykać” - okazało się że były na ślubie 2 Pentaxy i nikon ;).
Ale ja przy okazji miałem możliwość przełamania stresu związanego z fotografią w kościele - kamerzysta, stary wyjadacz pogadał z księdzem, który wpuścił nas dość głęboko w obszar prezbiterium, nie protestował a nawet nie reagował na flashe, kamerę…

Mam sporo przemyśleń po tej imprezie, aczkolwiek pluję sobie w brodę że paru zdjęć nie zrobiłem, 2-3 ważne nie wyszły tak jak chciałem. Ale cóż… Następnym razem będzie lepiej ;)


Cytat:
Popełniłem właśnie swoje pierwsze ślubno-weselne. Za free i w ramach grzecznościowej przysługi dla znajomych mojej żony. Nie planowali fotografa tak czy inaczej, bo ich nie stać, a zależało im na kamerzyście i filmie ze ślubu dla jakiejś starszej i ważnej w rodzinie osoby. Fotografie były dla nich drugorzędną sprawą i ktoś z rodziny miał “pstrykać” - okazało się że były na ślubie 2 Pentaxy i nikon ;).
Ale ja przy okazji miałem możliwość przełamania stresu związanego z fotografią w kościele - kamerzysta, stary wyjadacz pogadał z księdzem, który wpuścił nas dość głęboko w obszar prezbiterium, nie protestował a nawet nie reagował na flashe, kamerę…

Mam sporo przemyśleń po tej imprezie, aczkolwiek pluję sobie w brodę że paru zdjęć nie zrobiłem, 2-3 ważne nie wyszły tak jak chciałem. Ale cóż… Następnym razem będzie lepiej ;)

pokaz Dawid próbki :) (oczywiście jesli mozesz)


Przeglądam i obrabiam to właśnie… Chcę upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu (a właściwie 3 :)) przygotować zdjęcia dla nowożeńców, przygotować zdjęcia do swojego porfolio i portfolio żony, która postanowiła zająć się wizażem ;)

Post tags:

No Comments »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.